otwarcie okna na świat
Znalazłem na Wydziale, wśród innych, ogłoszenie o stypendium rządu francuskiego na studia w Paryżu.
Działo się to po wygraniu przez nas - moją Zosię, Zosię Grutzman i mnie, konkursu na dom ludowy.
Podbudowany tym, złożyłem podanie z życiorysem, opinią mego biura projektów i Wydziału Architektury. Ponieważ nie należałem do żadnej organizacji, nadzieja na uzyskanie stypendium była znikoma. Dlatego też otrzymanie stypendium było fantastycznie radosnym zaskoczeniem.
Myślę, że przyczyniła się do tego niemało Krystyna Bierut, bardzo zżyta z naszą wydziałową paczką. Okazało się, że była ona okupacyjną koleżanką mojej Zosi. Chodziły razem do zakamuflowanej w postaci szkoły rysunku technicznego, Szkoły Architektury im. Stanisława Noakowskiego. Krysia cicha, skromna, sympatyczna dziewczyna, jak ją pamiętała Zosia, nie wydawała się w cokolwiek zaangażowana. Może nawet nie wiedziała o działalności ojca, tym bardziej, że była dzieckiem z rozbitego już wtedy małżeństwa. Jednak jakieś tam możliwości miała, bo przepchnęła mnie przez najtrudniejsze dla mnie sito urzędu bezpieczeństwa.
Nie ujawniłem się jako wileński partyzant-akowiec.