pierwszy kontakt z Jerzym Sołtanem

Zdecydował się mój los - pracuję u Jeannereta.

Wkrótce odwiedziłem Jerzego Sołtana, który mieszkał w Paryżu z żoną i nowonarodzoną córeczką. Pracował z Le Corbusierem.

Pytałem go, gdzie mógłbym najwięcej się nauczyć. Oczywiście myślałem o pracowni Corbusiera. Odradził mi pracę na rue de Sévres. Powiedział, że będąc tam, mógłbym najwyżej oglądać plecy mistrza, czasem może krawat, a raczej muszkę i to rzadko. Nic ponadto. Natomiast doradził mi pracę u kuzyna Le Corbusiera, u Pierre Jeannereta, który właśnie przyjechał z Grenoble i otwierał swoje biuro w Paryżu.

Ucieszyłem się z tej propozycji, jak się okazało nadzwyczaj trafnej, bo jeszcze z Warszawy pamiętałem jego jednorodzinne domki i to, że do niedawna był współpartnerem Le Corbusiera i współautorem jego wszystkich w tym czasie projektów.

I tak zaprotegowany przez Sołtana znalazłem się w Quartier Latin, na 20 rue Jacob. Tam mieściła się pracownia mojego, od tej pory, mistrza.