listy o sztuce do Zosi
Podczas osiemnastomiesięcznego pobytu w Paryżu napisałem do Zosi 56 listów. Licząc średnio co dziesięć dni.
Jak łatwo zrozumieć „trudne” malarstwo, oglądając je na żywo i z dobrym przewodnikiem. Matisse wyszedł od Gauguina. Grupa malarzy z nim na czele to tzw. tu „Dzicy”. Tak ich nazwano, bo używają farby prosto z tuby - żywe, a często podbite. Np. żółcią podbijają czerwień itp. Matisse rozwinął Gauguina, ale Matisse’a już nikt nie rozwinie. To ślepa uliczka. Na nim się kończy. Matisse to opanowanie realistycznego rysunku, kompozycja i fantastyczny kolor. Zosiu, porównaj barok Rembrandta z malarstwem Gauguina, to zrozumiesz jego dzikość na ówczesne czasy. Matisse, to odchodzenie mijającej epoki. Jest to pewien szczyt. Cezanne, to wielki „gwóźdź” w historii malarstwa. To przejście od impresjonizmu do kubizmu. Cezanne zwielokrotniał stopniowanie waloru. Impresjoniści malowali pięcioma, czasem siedmioma kolorami. Cezanne - tuzinami. Ówcześni malarze uważali go za wariata, za straceńca. Ale Cezanne nie chciał wyzbyć się możliwości walorowych. Impresjonizm (Monet) to rozbicie bryły - wydobycie koloru. Cezanne to scalenie bryły - początek kubizmu. Zwróć uwagę na malowane przez niego drzewa. Czuje się tam ich masę, ich bryłowatość. Cezanne uważa, że należy wiązać się z konturem zewnętrznym przedmiotu. Takich konturów jest znacznie więcej na obwodach każdego przedmiotu. Może słuszniej zaznaczyć kontur, który jest bliżej nas? Wydobywa to dając tam ciepłe kolory. Wiesz przecież o tym, że ciepłe kolory „wychodzą” zawsze na powierzchnię, a zimne „chowają się”. Cezanne odkrył i ujawnił wzajemne oddziaływania linii prostych i krzywych. Jedna deformuje drugą (patrz rzeźba Maillola) Cezanne łamie perspektywę (kubizm geometryczny). Ogląda przedmiot fragmentami - zrób doświadczenie. Przenosi wzrok z jednego miejsca na drugie... i tu zachodzi deformacja. Odczułem to rysując Notre Dame, będąc tuż przy niej. Wtedy go zrozumiałem. To doświadczenie możesz zrobić w swoim pokoju. Np. na krawędzi ściany i sufitu. Ówcześni zarzucali mu nieznajomość perspektywy. On miał ich w d... Wiedział co robi, szedł świadomie. Dzisiaj jest wielki. O tych, którzy mu robili zarzuty dziś nic nie słychać. Obrazy Cezanne’a w porównaniu z „dzikimi” są trochę „w sosach”. Wynika to z jego walki o bryłę. Mógłbym Ci pisać o Cezanne’ie jeszcze i jeszcze, ale chcę w tym liście odpowiedzieć na resztę pytań.
Przeleciały zaledwie trzy miesiące, przeleciały święta, a mnie się wydaje, że jestem w Paryżu od lat. To wina (zasługa?) natłoku wrażeń. Na to co tu przeżywam w ciągu tygodnia, trzeba chyba roku. U nas trzeba dochodzić, „dochrapywać się”,a tu wszystko jest podane i to w dziesiątkach wariantów. U nas wystawiane malarstwo jest ubogie, nieśmiałe, „zabite”, bez „gazu”. Myślę, że dużą winę ponosi dydaktyka, a głównie nijakie, nieautentyczne środowisko. Dużo łatwiej wyłuskać to co wartościowe z tak wielkiej ilości. Trudno jest ocenić bez możliwości porównania. Tu, w Paryżu poznaje się dorobek malarza na przestrzeni pewnego okresu. Jest to możliwe, ponieważ są tu setki galerii, a tych lepszych dziesiątki. Spotykasz coraz to nowe propozycje, a nie jesteś w stanie wszystkiego obejrzeć, nawet tych dobrych. Musisz wybierać najlepsze. Ogląda się dziesięć, dwadzieścia płócien. To daje jaki taki pogląd na malarza. Piszę o tym dlatego, że pisałaś mi o wystawie malarstwa francuskiego w Warszawie. Chcę, żebyś przypadkiem nie wyrabiała sobie opinii o kimś na podstawie jego jednego płótna. Jestem bezpartyjnym komunistą (nie mogło wtedy być inaczej, wobec urzeczenia twórcami francuskimi). Ostatnio wydaje mi się, że dojrzewam politycznie. Możliwe, bardzo możliwe, że po powrocie do kraju będę członkiem partii (do tego nie doszło). Ponieważ jesteś moją lepszą połową, masz w tej materii duży głos, chcę żebyś napisała mi co o tym myślisz. Szkoda, że nie możemy o tych sprawach pogadać. Nie wiem, czy będziesz chciała mieć takiego „czerwonego” przyjaciela, ale o ile wiem, Twoja rodzina, a szczególnie rodzina ze strony twojej mamy, była bardzo czynnie lewicująca już w 1905 r., więc może? Siedzi we mnie stare życie. Życie tylko swoje. Teraz to swoje musi być równe „naszemu”. Wydaje mi się, że czujesz podobnie. Twórczość nasza będzie twórczością dla innych. Pamiętnik zostanie dla nas, a sztuka dla innych...
... Jeannersia nie opuszczę za żadne skarby (chyba, że dla Ciebie). Jeannersio jest malutki (wzrostem) ale jak wielki - umysłem. Gadamy sobie codziennie, jak prawdziwi przyjaciele. Spotykam u niego wielkich i dobrych ludzi. Korzystam masę. Jestem prawie szczęśliwy. Brak nam Ciebie.
Twoje uwagi o Dunikowskim wydają mi się trafne. Trudno zresztą zabierać mi głos w tej sprawie. To co widziałem, pachnie mi impresjonizmem - Bourdelle’em i małym kroczkiem w kierunku kubizmu. Za mało widziałem, żeby powiedzieć więcej i bardziej trafnie... Jak cenna jest świadomość, że to co się robi ma wartość. To co piszesz o Zośce i sobie nasuwa mi myśli zrodzone tu z mojego punktu widzenia. Praca to sprawa poważna, nie będzie postępu o ile nie ma się do niej zamiłowania i serca. Trzeba znaleźć to, co człowieka pociąga. Najgorzej trwać. Wydaje mi się, że ja już wątpliwości mam poza sobą. Nie mam czasu do stracenia, ciągle mi go brak. Nowe doznania, nowe informacje, które przynosi każdy dzień, utwierdzają mnie w słuszności wyboru. Idę ku niemu z radością.
W Paryżu spotykam ludzi o różnych przekonaniach. Jedni budują sztukę w abstrakcji, oderwaną od życia, inni odnajdują swój świat malarski w świecie mikroskopowych obrazów bakterii, są malarze renesansowi, impresjoniści i inni, i inni. To wszystko jest dla mnie obce, zbyt formalne. Brzmi to może patetycznie, ale ja szukam odpowiedzi dla człowieka dzisiejszych czasów. Chcę mu pomóc. Forma nie może być inna niż dzisiejsza - to oczywiste. Ale jaka? Żeby odpowiedzieć, trzeba być człowiekiem dzisiejszego społeczeństwa. Nie tylko nosić beret i modne spodnie. Myślę, że takiego człowieka znajdę w kraju, tego, który będzie człowiekiem jutra. Paryż to świat, który odchodzi. On zaledwie trwa. My wchodzimy w nowe...” (Z dzisiejszego punktu widzenia nie długo działaliśmy w tym nowym. Nie znaleźliśmy odpowiedzi. Czy nie ma trzeciego wyboru?) „... Na twórczość np. Le Corbusiera trzeba umieć patrzeć. Widzieć co dobre. Człowiek powinien być jak filtr, który zatrzymuje tylko te informacje, które podbudowują jego zainteresowania. Ta selekcja jest szczególnie istotna w Paryżu, w tym natłoku informacji”.