kosz 3: dreszczowce, malarstwo strachów i dziwów
Obrazy tego typu nie bardzo mnie interesowały, ale analizowałem je bo zdawałem sobie sprawę z siły ich oddziaływania i potrzeby użycia czasem tego środka wyrazu. Podzieliłem ten kosz na dwa podkoszyczki: ekspresyjny - strachu i nadrealistyczny - dziwów.
ekspresyjny-strachu
W pierwszym znalazł się oczywiście Edward Munch.
Edward Munch
Widziałem jego malarstwo w Paryżu, a także w Oslo i Bergen. Największe wrażenie zrobiła na mnie czarno-biała litografia powszechnie znanego „Krzyku”. Po jej przeanalizowaniu doszedłem do wniosku, że siła wyrazu tej anegdoty zdopingowana jest środkami sztuki abstrakcyjnej: białą głowę kobiety z otwartymi ustami umieścił Munch w centrum obrazu, na ciemnym tle na skrzyżowaniu zasadniczych kierunków kompozycji, wzmacniając jej centralne położenie i biel twarzy czarnym pionem tułowia i dwoma czarnymi postaciami w dalszej perspektywie mostu. Ta litografia powstała w 1895 r., a poprzedzona była studiami od 1892 r.
W tym samym układzie kompozycyjnym powstał w 1883 r. obraz o ileż słabszy w wyrazie niż litografia. Myślę, że litografia powstała nie tylko z potrzeby zaspokojenia zainteresowania odbiorców słynnym dziełem, ale Munch znalazł w litografii najwłaściwszy środek wyrazu dla tego obsesyjnego tematu. Wielu malarzy urzeczonych jakimś układem kompozycyjnym potrafi być mu wierna przez długie lata.
nadrealistyczny - dziwów
Do drugiego podkoszyczka „dziwów” wrzuciłem nadrealistów: Joana Mirö, Giorgia de Chirico i oczywiście Salvadora Dali i Yvesa Tanguy. Ci wprowadzają widza w nastrój niecodzienności, w nastrój przeżyć, a nawet koszmarów sennych. Bazują na sytuowaniu nierealnych przedmiotów w realnych sytuacjach lub odwrotnie, a czasem odrealniają i przedmioty, i sytuacje w jednym obrazie.
Joan Mirö
Obrazy Mirö mogłem zobaczyć co jakiś czas w galerii niedaleko pracowni Jeannereta w Dzielnicy Łacińskiej, w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i innych. W obrazach z lat dwudziestych udziwniona ich anegdota polegała na zestawieniu masy nierealnych przedmiotów, jak z bardzo wczesnych rysunków dzieci, zabawek wypełniających jakby kubaturę konkretnego wnętrza. Ich ilość, ich powietrzna pozycja i oczywiście ich kształty w realnym wnętrzu wywoływały to udziwnienie, wrażenie nierealności. Formalnie przypominają obrazy Kandinsky’ego, a z drugiej strony jest prawdopodobne, że inspirowały Caldera przy tworzeniu jego modeli.
W okresie późniejszym, pod koniec lat czterdziestych, kiedy właśnie przebywałem w Paryżu, Mirö tworzył anegdotyczne hybrydy - skrzyżowanie interpretowanych rysunków dziecięcych z bajkową sytuacją postaci z obrazów Chagalla. Płaszczyzny rysunków wypełnione były płasko intensywnymi kolorami, w których czerń odgrywała często rolę zasadniczą. Takie są: „Kobieta i ptak w świetle księżyca” czy „Pies, pan i cień”. Potem, Mirö coraz śmielej odchodzi od form anegdotycznych w kierunku sztuki konkretnej, zachowując jednak charakterystyczną specyfikę prostych form rysunków dziecięcych.
Giorgio de Chirico
Giorgio de Chirico i Salvador Dali bezsprzecznie należą do dreszczowców, ale poza tym ich obrazy są wyrazem czasoprzestrzeni refleksyjnej - pobudzają do wyobrażania sobie następstw w czasie. Chirico jest ojcem kierunku, w którym świat realny relacjonuje się ze światem nierealnym. Te cykle z wnętrzami miast są jego dziełami programowymi. Jest w tych obrazach coś tajemniczego i groźnego zarazem, zapowiedź czegoś, co ma za chwilę nastąpić. Cisza przed burzą. Są to puste przestrzenie ulic, w których pustkę dopinguje samotna ludzka postać. „Tajemnica i melancholia ulicy” z 1914 r. jest takim dziełem programowym. Jest to widok ulicy nieco z góry, eksponujący dużą powierzchnię posadzki między perspektywą pierzei domów, których zbiegi perspektywistyczne wynikają z potrzeb kompozycyjnych, a nie z naturalistycznej prawidłowości. Lewa perspektywa białej ściany z nieskończonym ciągiem ciemnych wnęk komunikuje o długości teoretycznej posadzki. Prawa perspektywa ciemnej ściany, a właściwie górna linia łuków sterowana jest właśnie na postać ludzką, o czym za chwilę. Cień pierwszego planu eksponuje rozjaśnioną posadzkę ulicy, jej zastygłą ciszę, jak pustą scenę w świetle reflektorów.
Na tak przygotowane tło, z lewego narożnika, z brzękiem żelaznej obręczy o tory tramwajowe, wypada tocząca koło dziewczynka. W perspektywie ulicy czeka na nią poprzeczny, dziwny cień ludzkiej postaci. Jest tu zawarty cały program: udziwnienie, groza, pustka.
Obraz peronu z suszącą się bielizną i wjeżdżającą lokomotywą wywołuje podobne odczucia (podobno było to przeczucie groźby faszyzmu i zapowiedź drugiej wojny światowej).
Salvador Dali
Z krawędzi stołu spływają ciekłe zegarki. Temat obrazu „ Czas i jego przemijanie” spowodował, że wrzuciłem go do koszyczka czasoprzestrzeni refleksyjnej. Jego nadrealistyczne obrazy to nierealne kompilacje naturalistycznie potraktowanych elementów, pojawiających się w realnym świecie. Naturalistyczna forma obrazów Daliego jest spójna z pśtyką jego dzieł - czasoprzestrzenią refleksyjną.
Drugi obraz, który wkładam do tego koszyczka, pochodzi z połowy lat trzydziestych, nasuwa refleksje dotyczące wojny, był jej przeczuciem, podobnie jak obraz de Chirico z lokomotywą wjeżdżającą na peron. Obraz Daliego to makabryczna, gigantyczna rzeźba z okaleczonego ciała wspartego na szczudłach, której przygląda się mały chłopczyk z kółkiem, w marynarskim mundurku.
Yves Tanguy
Nierealne przedmioty, nierealne otoczenia to malarstwo Yvesa Tanguy. Są tam formy niby księżycowe, niby z głębin morskich, usytuowane w nieograniczonej przestrzeni. Obrazy powstawały w latach 20-tych do 50-tych, a po filmach podwodnych Cousteau i zdjęciach z powierzchni Księżyca straciły swą tajemniczość.