W pracowni Legera

Dzień w pracowni przebiegał jak co dzień: akt, drabina, liny, tkanina, dzban, koło rowerowe, czasem cały rower, układane różnie przez Nadię Bouquet i korygowane przez Legera.

Co dał mi pobyt w tej słynnej pracowni?

Myślę, że przede wszystkim ośmielił mnie w poszukiwaniach malarskich, na skutek zetknięcia się z wielością różnych interpretacji tematu. A byli tutaj obywatele różnych krajów, przedstawiciele różnych kultur, różnych szkół malarskich. Leger oceniał wartości malarskie, a nie zgodność z ustawioną martwą naturą. Tę traktował jako ewentualną pomoc przy braku koncepcji. Kiedy widział „małych Legerków”, interpretujących martwą naturę naśladując metodę mistrza, uśmiechał się. Wyraźnie doceniał poszukiwania indywidualne.

Pozostał w mojej pamięci serdeczny uśmiech jednego z moich mistrzów.